Adam Zajdel - gitarzysta klasyczny

Przykładowy repertuar "ogniskowy":

                        

Małgośka-d

To był maj

Pachniała Saska Kępa

Szalonym zielonym bzem

To był maj

Gotowa była ta sukienka

I noc się stawała dniem


Już zapisani byliśmy w urzędzie

Białe koszule na sznurze schły

Nie wiedziałam

Co ze mną będzie

Gdy tamtą dziewczynę

Pod rękę ujrzałam z nim


Małgośka mówią mi

On nie wart jednej łzy

On nie jest wart jednej łzy

Małgośka wróżą z kart, on nie jest grosza wart

A weź go czart, weź go czart


Małgośka tańcz i pij

A z niego sobie kpij

Jak wróci powiedz nie, niech zginie gdzieś na dnie

Oj głupia ty, głupia ty


Jesień już

Już palą chwasty w sadach

I pachnie zielony dym

Jesień już

Gdy zajrzę do sąsiada

Pytają mnie czy jestem z nim


Widziałam biały ślub

Idą święta

Nie słyszałam z daleka słów

Może rosną

Im już pisklęta

A suknia tej nowej

Uszyta jest z moich snów



Ale to już było-C

Z wielu pieców się jadło chleb

Bo od lat przyglądam się światu

Nieraz rano zabolał łeb

I mówili zmiana klimatu


Czasem trafił się wielki raut

Albo feta proletariatu

Czasem podróż w najlepszym z aut

Częściej szare drogi powiatu


Ref.:

Ale to już było i nie wróci więcej

I choć tyle się zdarzyło to do przodu

Wciąż wyrywa głupie serce


Ale to już było, znikło gdzieś za nami

Choć w papierach lat przybyło to naprawdę

Wciąż jesteśmy tacy sami


Na regale kolekcja płyt

I wywiadów pełne gazety

Za oknami kolejny świt

I w sypialni dzieci oddechy


One lecą droga do gwiazd

Przez niebieski ocean nieba

Ale przecież za jakiś czas

Będą mogły same zaśpiewać


Ref.

Ale to już było i nie wróci więcej

I choć tyle się zdarzyło to do przodu

Wciąż wyrywa głupie serce


Ale to już było, znikło gdzieś za nami

Choć w papierach lat przybyło to naprawdę

Wciąż jesteśmy tacy sami




Kolorowe jarmarki-a

Kiedy patrzę hen za siebie,

W tamte lata co minęły,

Czasem myślę, co przegrałem,

Ile diabli wzięli,

Co straciłem z własnej woli,

Ile przeciw sobie.

Co wyliczę, to wyliczę,

Ale zawsze wtedy powiem,

Że najbardziej mi żal ..........


Ref:

Kolorowych jarmarków,

Blaszanych zegarków,

Pierzastych kogucików,

Baloników na druciku

Motyli drewnianych,

Koników bujanych,

Cukrowej waty,

Z piernika chaty.


Gdy w dzieciństwa wracam strony,

Dobre chwile przypominam,

Mego miasta słyszę dzwony,

Czy ktoś czas zatrzymał?

I gdy pytam cicho siebie:

Czego żal dziś tobie?

Co wyliczę, to wyliczę,

Ale zawsze wtedy powiem,

Że najbardziej mi żal ..............


Ref:

Kolorowych jarmarków,.........



Whisky-G

Mówią o mnie w mieście - co z niego za typ

Wciąż chodzi pijany, pewno nie wie co to wstyd

Brudny, niedomytek - w stajnie ciągle śpi

Czego szukasz w naszym mieście

Idź do diabła - mówią ludzie pełni cnót

Ludzie pełni cnót


Chciałem kiedyś zmądrzeć, po ich stronie być

Spać w czystej pościeli, świeże mleko pić

Naprawdę chciałem zmądrzeć i po ich stronie być

Pomyślałem więc o żonie aby stać się jednym z nich

Stać się jednym z nich


Miałem na oku hacjendę - wspaniałą mówię wam

Lecz nie chciała tam zamieszkać, żadna z pięknych dam

Wszystkie śmiały się wołając, wołając za mną wciąż

Bardzo ładny frak masz Billy, ale kiepski byłby z ciebie mąż

Kiepski byłby mąż


Whisky - moja żono - jednak tyś najlepszą z dam

Już mnie nie opuścisz nie nie będę sam

Mówią - whisky to nie wszystko, można bez niej żyć

Lecz nie wiedzą o tym, że - że najgorzej to

To samotnym być, to samotnym być - nie

Ooooo, nie....!


Lecz nie wiedzą

o tym, że...

najgorzej toooooo...

to samotnym być!



Gdzie ta keja-a

Gdyby tak ktoś przyszedł i powiedział:

- Stary, czy masz czas?

Potrzebuję do załogi jakąś nową twarz,

Amazonka, Wielka Rafa, oceany trzy,

Rejs na całość, rok, dwa lata - to powiedziałbym:


Ref.: Gdzie ta keja, a przy niej ten jacht?

Gdzie ta koja wymarzona w snach?

Gdzie te wszystkie sznurki od tych szmat?

Gdzie ta brama na szeroki świat?


Gdzie ta keja, a przy niej ten jacht?

Gdzie ta koja wymarzona w snach?

W każdej chwili płynę w taki rejs,

Tylko gdzie to jest? No gdzie to jest?


Gdzieś na dnie wielkiej szafy leży ostry nóż,

Stare dżinsy wystrzępione impregnuje kurz,

W kompasie igła zardzewiała, lecz kierunek znam,

Biorę wór na plecy i przed siebie gnam.


Przeszły lata zapyziałe, rzęsą porósł staw,

A na przystani czółno stało - kolorowy paw.

Zaokrągliły się marzenia, wyjałowiał step,

Lecz ciągle marzy o załodze ten samotny łeb.



10 W skali Beauforta-a

Kołysał nas zachodni wiatr,

Brzeg gdzieś za rufą został.

I nagle ktoś jak papier zbladł:

Sztorm idzie, panie bosman!


A bosman tylko zapiął płaszcz

I zaklął: - Ech, do czorta!

Nie daję łajbie żadnych szans!

Dziesięć w skali Beauforta!


Z zasłony ołowianych chmur

Ulewa spadła nagle.

Rzucało nami w górę, w dół,

I fala zmyła żagle.


A bosman tylko zapiął płaszcz

I zaklął: - Ech, do czorta!

Nie daję łajbie żadnych szans!

Dziesięć w skali Beauforta! - Hej!


Gdzie został ciepły, cichy kąt

I brzegu kształt znajomy?

Zasnuły mgły daleki ląd

Dokładnie, z każdej strony.


A bosman tylko zapiął płaszcz

I zaklął: - Ech, do czorta!

Nie daję łajbie żadnych szans!

Dziesięć w skali Beauforta!


O pokład znów uderzył deszcz

I padał już do rana.

Piekielnie ciężki to był rejs,

Szczególnie dla bosmana.


A bosman tylko zapiął płaszcz

I zaklął: - Ech, do czorta!

Przedziwne czasem sny się ma!

Dziesięć w skali Beauforta! / *3




Morskie opowieści-a

Niechaj drżą gitary struny

Niechaj wiatr grzywacze pieści

Niechaj znów popłyną ku nam

Morskie opowieści.


Hej ha kolejkę nalej,

Hej ha kielichy wznieście

To zrobi doskonale

Morskim opowieściom.


Kiedy rum zaszumi w głowie

Cały świat nabiera treści.

Wtedy chętnie słucha człowiek

Morskich opowieści.


Hej ha ...


Łajba to jest morski statek

Sztorm to wiatr co wieje z gestem

Cierpi kraj na niedostatek

Morskich opowieści.


Pływał raz marynarz który

Czort, nie majtek, bestia taka

Sam okręcał kabestanem

I to bez handszpaka.


Gdy spod Helu raz dmuchnęło

Żagle wzdęła moc nieludzka

Patrzę w koje mi przywiało

Gołą babę z Płocka.


Kuchnia nasza jest wspaniała

Czterech już do morza wnieśli

Pozostałych zaś latryna

Nie może pomieścić.


Pływał raz marynarz który

Żywił się wyłącznie pieprzem

Sypał pieprz do konfitury

I do zupy mlecznej.


Może ktoś się będzie zżymać

Mówiąc że to zdrożne wieści

Ale to jest właśnie klimat

Morskich opowieści







Hiszpańskie dziewczyny-e

Żegnajcie nam dziś, hiszpańskie dziewczyny, e C h

Żegnajcie nam dziś, marzenia ze snów, e C h

Ku brzegom angielskim już ruszać nam pora, C D e

Lecz kiedyś na pewno wrócimy tu znów. C h e


Ref.:

I smak waszych ust, hiszpańskie dziewczyny, e G D

W noc ciemną i złą nam będzie się śnił, e G D

Leniwie popłyną znów rejsu godziny, C D e

Wspomnienie ust waszych przysporzy nam sił.C h e


Niedługo ujrzymy znów w dali Cape Deadman

I Głowę Baranią sterczącą wśród wzgórz,

I statki stojące na redzie przed Plymouth.

Klarować kotwicę najwyższy czas już.


I znów białe żagle na masztach rozkwitną,

Kurs szyper wyznaczy do Portland i Wight,

I znów stara łajba potoczy się ciężko

Przez fale w kierunku na Beachie, Fair Light.


Zabłysną nam bielą skał zęby pod Dover

I znów noc w kubryku wśród legend i bajd.

Powoli i znojnie tak płynie nam życie

Na wodach i w portach w South Foreland Light



Na Mazury-C

Sie masz, witam Cię, piękną sprawę mam,

Pakuj bety swe i leć ze mną tam,

Rzuć kłopotów stos, no nie wykręcaj się,

Całuj wszystko w nos,

Osobowym drugą klasą przejedziemy się.


Ref.: Na Mazury, Mazury, Mazury,

Popływamy tą łajbą z tektury,

Na Mazury, gdzie wiatr zimny wieje,

Gdzie są ryby i grzyby, i knieje.


Tam, gdzie fale nas bujają,

Gdzie się ludzie opalają,

Wschody słońca piękne są

I komary w dupę tną.


Gdzie przy ogniu gra muzyka

I gorzała w gardłach znika,

A Pan Leśniczy nie wiadomo skąd

Woła do nas, do nas, do nas...

..."Paszła won!"


Uszczelniłem dno, lekko chodzi miecz,

Zęzy smrodów sto przewietrzyłem precz,

Ster nie spada już i grot luzuje się,

Więc się ze mną rusz,

Już nie będzie tak jak wtedy, nie denerwuj się.


Skrzynkę piwa mam, Ty otwieracz weź,

Napić Ci się dam, tylko mi ją nieś,

Coś rozdziawił dziób i masz głupi wzrok?

No nie stój jak ten słup,

Z Węgorzewa na Ruciane wykonamy skok.



Przechyły


Pierwszy raz przy pełnym takielunku e D e e

Biorę ster i trzymam kurs na wiatr e D e e

I jest jak przy pierwszym pocałunku a H7 e e

W ustach sól, gorącej wody smak. a H7 e e


O, ho, ho! Przechyły i przechyły! a H7 e e

O, ho, ho! Za falą fala mknie. a H7 e e

O, ho, ho! Trzymajcie się dziewczyny. a H7 e e

Ale wiatr, ósemka chyba dmie. a H7 e e


Zwrot przez sztag, o keję zaraz zrobię

Słyszę jak kapitan cicho klnie.

Gubię wiatr i zamiast w niego dziobem

To on mnie od tyłu, kumple w śmiech.


O, ho, ho! Przechyły i przechyły...


Hej! Ty tam, za burtę wychylony

Tu naprawdę się nie ma z czego śmiać

Cicho siedź i lepiej proś Neptuna

Żeby coś nie spadło ci na kark.


O, ho, ho! Przechyły i przechyły...


Krople mgły w tęczowym kropel pyle.

Tańczy jacht po deskach spływa dzień.

Jutro znów wypłynę, bo odkryłem

Morze, noc, żeglarską starą pieśń.


O, ho, ho! Przechyły i przechyły...



Gitarzysta, Gitara ognisko, spotkanie integracyjne, gitarzysta impreza firmowa, śpiewający gitarzysta